Biografia
David Berkowitz urodził się jako Richard David Falco. Jego matka pozbawiła go małżeństwa, kiedy miała romans z żonatym agentem nieruchomości nazwiskiem Joseph Klineman. Jej mąż Tony Falco opuścił ją kilka lat wcześniej. Matka oddała go do adopcji Nathanowi i Pearl Berkowitzom, którzy nadali mu imię David Berkowitz Chicago. Odrzucenie przez biologiczną matkę spowodowało, że David rozwinął kompleks niższości, szczególnie w przypadku kobiet, i pomyślał, że jest dla nich nieatrakcyjny. Pracował jako listonosz i ochroniarz. W 1974 r. „usłyszał w głowie głosy, które kazały mu zabić”. Berkowitz zaczął obwiniać za te głosy czarnego labradora swojego sąsiada Sama Carra, który szczekaniem nie dawał mu spać w nocy. Wysyłał do Carra listy z nienawiścią, a w kwietniu 1977 roku nawet zastrzelił i zranił psa. 29 lipca 1976 roku zabił swoją pierwszą oficjalną ofiarę. Jego sposób działania polegał na podchodzeniu do niczego niepodejrzewających ludzi późno w nocy, wyciąganiu broni z brązowej papierowej torby i strzelaniu do nich z bliskiej odległości. Większość jego ofiar to pary całujące się późno w nocy w samochodach lub w parku. Jego ofiarami były zazwyczaj brunetki z długimi włosami, co wywołało panikę w niektórych częściach Nowego Jorku, a kobiety „blondowały” się i obcinały włosy na krótko, aby uniknąć bycia celem. Władze lokalne zaleciły również parom, aby nie wychodziły do późna w nocy ze względu na eskalację serii zabójstw. Wszyscy zostali zastrzeleni z buldoga kalibru .44 i stąd jego pierwszy przydomek w prasie - „Zabójca kalibru .44”. Większość przestępstw miała miejsce w dzielnicach Bronxu i Queens, ale terror w innych częściach miasta również dotknął. Powołano policyjny zespół zadaniowy do sprawy - „Akcja Omega”. W samochodzie jednej z ofiar policja znalazła list. Jeden był adresowany do kpt. Josepha Borelliego i innego felietonisty z Nowego Jorku Jimmy'ego Breslina (1 czerwca 1977). Zabójca przedstawił się jako „Sam” i teraz prasa przyjęła nowy pseudonim – „Syn Sama”. Ostatnie zabójstwo „S.o.S” miało miejsce 31 lipca 1977 r. Świadek widział młodego mężczyznę (Davida) w pobliżu miejsca zbrodni, jak odchodził z czymś schowanym pod kurtką. Zaobserwowano go, jak usuwał bilet parkingowy z żółtego Forda Galaxie, który zablokował hydrant przeciwpożarowy. Policja namierzyła bilety z tego obszaru aż do adresu Berkowitz w Yonkers. W samochodzie znaleźli naładowany pistolet .44. Czekali na niego, a kiedy podszedł do samochodu, aresztowali pulchnego, niepozornego listonosza. Poddał się bez walki i przyznał, że jest „Synem Sama”. Choć zdiagnozowano u niego schizofrenię paranoidalną, uznano, że jest na tyle zdrowy na umyśle, że można go poddać procesowi. 23 sierpnia 1977 roku został skazany na sześć wyroków dożywocia.