Streszczenie
Guy Moeyaert jest urzędnikiem kolonialnym pełnym dobrych intencji, pracującym w dżungli w Kongu Belgijskim w ostatnich latach białych rządów kolonialnych, po drugiej wojnie światowej, systemie paternalistycznym, w którym państwo, nie mogąc być właściwie obecne na całym rozległym, słabo zaludnionym kraju, systematycznie współpracuje z misjami rzymskokatolickimi – na swoim stanowisku ojciec Alexis – i prywatnym przedsiębiorstwem, w przypadku gdy głównie z przedsiębiorstwem wydobywczym – reprezentowanym lokalnie przez inżyniera Lenaersa – które również pomaga finansowo i pracą dla takich zadań publicznych jak budowa dróg. Nawet jego uścisk na tubylcach jest słaby, ponieważ żyją oni pod rządami dziedzicznych przywódców plemiennych, którzy muszą odebrać swojemu ludowi to, co są prawnie zobowiązani dostarczyć państwu w postaci podatków i pracy; przymus odbywa się przy użyciu siły, łącznie z chłostaniem po nagich pośladkach, czego Guy nienawidzi. Guy nawiązuje także romans z Hélène Vermarcke, która oddala się od swojego męża Luka (cała trójka była już przyjaciółmi w Belgii), gdy cały swój wysiłek poświęca ich plantacji, zostawiając ją samą z miejscową załogą i ich synem, czy może to Guy? Cudzołóstwo znacznie osłabia jego pozycję w społeczności białych, co jest zgodne z jego pozycją teoretycznego autorytetu bez wystarczających niezależnych środków. Jest także w dużym stopniu zależny od swojego wykształconego czarnego urzędnika Gabriela Ndazaru i ambitnego białego zastępcy Arthura. Wszystko się pogarsza, gdy wezwanie do „dipenda”, niepodległości Czarnych jak w Ghanie, staje się coraz silniejsze, z czasem zaakceptowane „w zasadzie” przez rząd belgijski, który planuje stopniowe przejście, które idealista Guy popiera, ale wszyscy inni biali sprzeciwiają się, podczas gdy tubylcy nie mają ani cierpliwości, ani rozeznania i zaczynają atakować każdy symbol starego reżimu, niezależnie od jego obiektywnej wartości, a wkrótce biali ludzie i „kolaboranci” też – robi się to fizycznie niebezpieczne, ale Guy nie ustąpi ani nie ucieknie…